A mnie się marzy kurna, ekologiczna chata…

Nasi przodkowie żyjący tysiące lat temu nie mieli większych problemów z mieszkaniem i opłatami z tym związanymi. Wystarczyło znaleźć stosownej wielkości jaskinię dla całej rodziny, wejście zasłonić od wiatru i deszczu skórami, pod ścianami również kilka ułożyć – do spania, a pośrodku rozpalić palenisko. Ciepło, przytulnie, a jedyny problem to czasem najście nieproszonych gości. Z upływem czasu domostwa ulegały zmianie, jaskinie z czasem przestały spełniać rolę apartamentów. Ludzie zamieszkiwali kurne, inaczej dymne chaty. W części reprezentacyjnej, głównej domu znajdowało się palenisko, a dym z niego uchodził poprzez otwór w najwyższej części dachu. Jak nie uchodził, bo za bardzo wiało, to wtedy mieszkańcy musieli uchodzić z izby. Potem powstawały domy z drewnianych bali, desek, co kto znalazł w lesie było dobrym budulcem. Szpary w ścianach pomiędzy belkami wypełniane były gliną i malowane na biało lub niebiesko. Dachy pokrywane były wikliną, słomą, grunt że dawały osłonę przed deszczem i śniegiem. Powstawały osady mieszkaniowe, ludzie budowali swoje domy w bliskim sąsiedztwie. Budowano spichlerze, stodoły, spiżarnie, z czasem technologie budowlane były unowocześniane, zaczęto stawiać budowle większe – kościoły. Do dziś można spotkać kościoły, które w całości zbudowane były bez użycia gwoździ.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.